protestantyzm konserwatyzm biblijny

czwartek, 29 października 2026

Dla poszukujących Bożej Prawdy … (9)

 
„Nasyć nas o świcie łaska swoją,
Abyśmy się weselili i radowali przez wszystkie dni nasze!” 
Psalm 90:14 (BW)

Nauka zaufania Bogu na pustyni
Vaneetha Risner

Gdzie uczymy się ufać Bogu?

Często zakładamy, że będziemy ufać Bogu, jeśli wybawi nas w jakiś niezwykły sposób — jak wtedy, gdy rozdzielił Morze Czerwone. Jeśli Bóg uleczy nas z nieuleczalnej choroby, naprawi trudną relację albo w cudowny sposób zaspokoi nasze potrzeby, jesteśmy przekonani, że takie wydarzenie raz na zawsze umocni naszą wiarę. Będziemy wiedzieć, że oddajemy cześć Bogu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych — Bogu, który wskrzesza umarłych i panuje nad całym wszechświatem.
Pismo Święte przedstawia jednak inną historię.
Izraelici, wychodząc z Egiptu, byli świadkami jednych z największych cudów opisanych w Biblii, a jednak cuda te nie wzbudziły w nich trwałego zaufania. Ich wiara kształtowała się dopiero na pustyni, w zwyczajnym, codziennym doświadczeniu zależności od Boga. To właśnie tam odkrywali, że Bóg jest wierny wszystkim swoim obietnicom.

Cuda nie wzbudziły zaufania
Pokolenie, które wyszło z Egiptu, widziało zapierające dech w piersiach przejawy Bożej mocy. Patrzyło, jak Bóg ich oszczędzał, podczas gdy na Egipcjan spadała plaga za plagą. Opuścili kraj, w którym byli niewolnikami, zabierając ze sobą ogromne bogactwa. Uwięzieni między armią faraona a Morzem Czerwonym, zobaczyli, jak Bóg rozdziela wody, aby mogli przejść po suchym dnie, podczas gdy najpotężniejsza armia ówczesnego świata została pochłonięta przez morze.
Gdyby samo oglądanie cudów wystarczało do zbudowania niezachwianej wiary, to właśnie to pokolenie powinno było ufać Bogu bez najmniejszego wahania. Tymczasem na każdym kroku narzekali. Pytali, czy Bóg naprawdę ich kocha. Zastanawiali się, w jaki sposób zatroszczy się o ich potrzeby. Widzieli już, jak torował im drogę tam, gdzie sytuacja wydawała się beznadziejna, a mimo to każda kolejna przeszkoda stawała się dla nich kolejnym powodem, by w Niego wątpić. Chcieli najpierw zobaczyć, jak Bóg działa, a dopiero potem uwierzyć, że można Mu zaufać.
Nawet na pustyni Bóg wiernie się o nich troszczył. Karmił ich manną z nieba. Wyprowadził dla nich wodę ze skały. Za dnia prowadził ich w słupie obłoku, a nocą w słupie ognia, tak że zawsze wiedzieli, iż jest z nimi. Z czasem jednak te przejawy Jego miłosierdzia stały się dla nich czymś zwyczajnym. Zamiast widzieć w nich dowody Bożej wierności, ludzie skupiali się na tym, czego wciąż im brakowało.
Kiedy dotarli do granic Ziemi Obiecanej, Bóg nakazał im wziąć w posiadanie ziemię, którą im obiecał, dlatego wysłali przed sobą zwiadowców. Ci wrócili, opowiadając o Anakitach — olbrzymach — oraz o potężnie obwarowanych miastach. I po raz kolejny lud zwątpił w Boga. Oskarżyli Go nawet o to, że wyprowadził ich z Egiptu dlatego, że ich nienawidził i chciał ich zgładzić. Zamiast zaufać Bogu, który już wcześniej dokonał rzeczy niemożliwych, odmówili wejścia do tej ziemi.
Później Mojżesz przypomniał następnemu pokoleniu słowa ich rodziców:
„Nie chcieliście jednak pójść i zbuntowaliście się przeciwko nakazowi PANA, waszego Boga. Szemraliście w swoich namiotach i mówiliście: «PAN nas nienawidzi. Dlatego wyprowadził nas z ziemi Egiptu, aby wydać nas w ręce Amorytów i zgładzić»” (Księga Powtórzonego Prawa 1:26–27).

To oskarżenie odsłania istotę ich niewiary. Trudności interpretowali jako dowód na to, że Bóg ich nienawidzi. Każde opóźnienie, każda niezaspokojona potrzeba i każda przeciwność stawały się dla nich powodem, by podawać w wątpliwość Jego zamiary wobec nich.

Bóg, którego nie rozumieli
Mojżesz przypomniał im jednak:
„PAN, wasz Bóg, który idzie przed wami, sam będzie walczył za was, tak jak uczynił to dla was w Egipcie na waszych oczach. Widzieliście też na pustyni, jak PAN, wasz Bóg, niósł was niczym ojciec niosący swojego syna — przez całą drogę, którą przeszliście, aż dotarliście na to miejsce” (Księga Powtórzonego Prawa 1:30–31).

Oni mówili, że Bóg ich nienawidzi. Mojżesz mówił, że Bóg ich niósł. Jak ojciec, który niesie własnego syna.
Pokolenie, które wyszło z Egiptu, nie wątpiło w Bożą moc. Wątpiło w Jego serce. Każda trudność utwierdzała ich w przekonaniu, że Bogu już na nich nie zależy, mimo że dzień po dniu nie przestawał zaspokajać ich potrzeb.
Byli spragnieni, ale nie zostali opuszczeni. Nie wiedzieli, skąd weźmie się ich następny posiłek, ale Bóg wiernie ich karmił. Nie wiedzieli, dokąd zmierzają, lecz Bóg ani na chwilę nie przestał ich prowadzić. Daleki od tego, by ich porzucić, niósł ich przez pustynię.

Pokolenie, które nauczyło się ufać
Drugie pokolenie nauczyło się to dostrzegać. Wielu z nich nigdy nie widziało plag egipskich ani nie przeszło przez Morze Czerwone. Znali za to czterdzieści lat codziennej Bożej wierności. Każdego ranka pojawiała się manna. Każdego dnia obłok przypominał im, że Bóg jest z nimi. Ilekroć potrzebowali wody, Bóg im ją dawał. Ich ubrania się nie zużywały. Ich obuwie się nie niszczyło. Nie brakowało im niczego, czego naprawdę potrzebowali.
Pustynia nauczyła ich czegoś, czego ich rodzice nigdy się nie nauczyli: Bogu można ufać.
Kiedy Jozue ponownie poprowadził ich ku Ziemi Obiecanej, przeszkody się nie zmieniły. Nadal między nimi a Bożą obietnicą płynęła rzeka. Nadal stały tam obwarowane miasta. Anakici wciąż tam byli. Zmienili się natomiast ludzie.
Zanim wody Jordanu się rozstąpiły, kapłani musieli wejść do rzeki. Posłuchali Boga, zanim zobaczyli cud. Pod Jerychem obchodzili miasto dokładnie tak, jak Bóg im nakazał, a mury runęły przed nimi. A olbrzymi, którzy tak bardzo przerażali ich rodziców? Pismo Święte po prostu stwierdza, że Izrael podbił ich wraz z resztą kraju. Bez szczególnego rozgłosu. Bez paniki i przerażenia. Wszystko, co kiedyś wydawało się tak groźne, zostało pokonane przez samego Boga, a zadaniem Izraelitów było zaufać Mu i być Mu posłusznymi.
Na długo przed przekroczeniem Jordanu to pokolenie nauczyło się już najważniejszej lekcji. Wiedzieli, że Bóg dotrzyma swojego słowa, ponieważ każdego dnia doświadczali Jego wierności.

Gdzie kształtuje się nasza wiara? 
Często sądzimy, że nasza wiara wzrośnie, jeśli Bóg odpowie na nasze modlitwy dokładnie tak, jak Go prosimy. Wyobrażamy sobie, że gdy tylko otrzymamy wybawienie, za którym tak bardzo tęsknimy, już nigdy więcej nie zwątpimy w Jego dobroć. Jeśli jednak nasza ufność wobec Boga zależy od tego, czy zobaczymy taki rezultat, jakiego oczekujemy, nasza relacja z Nim zaczyna przypominać układ oparty na wymianie. Ufamy Bogu do chwili, gdy pojawi się kolejny poważny problem — a wtedy znów zaczynamy wszystko podawać w wątpliwość.
To jeden z powodów, dla których cierpienie dokonuje w naszym życiu tak głębokiego dzieła. Kiedy życie jest łatwe, możemy polegać na własnych zdolnościach, własnych planach i własnym rozumieniu. Cierpienie jednak odbiera nam te podpory. Uczy nas zależności od Boga, ponieważ nie mamy już dokąd się zwrócić. Wołamy do Niego. Chwytamy się Jego obietnic. Odkrywamy, że Jego obecność naprawdę wystarcza nam na dzisiaj.
Podobnie jak Izrael zaczynamy rozumieć, że Bóg nas niesie. Być może nie mamy tego, co sami byśmy wybrali. Może brakuje nam stabilizacji, niezależności, różnorodności, wygody czy pewności jutra. Nigdy jednak nie zabraknie nam obecności Boga ani niczego, czego rzeczywiście potrzebujemy, aby wypełnić Jego zamiary wobec nas.
Pierwsze pokolenie utożsamiało trudności z opuszczeniem przez Boga. Drugie nauczyło się, że właśnie pośród trudności odkrywa się Jego wierność. Pustynia przemieniła naród byłych niewolników w lud, który ufał Bogu. Nie szli naprzód dlatego, że dokładnie wiedzieli, jak Bóg zadziała. Szli, ponieważ znali Boga, który przez czterdzieści lat ich niósł.

Często pragniemy, aby Bóg jak najszybciej wyprowadził nas z pustyni. Tymczasem to właśnie na pustyni uczy nas Mu ufać. Tam odkrywamy, że Jego obecność wystarcza, Jego zaopatrzenie jest dostateczne, a Jego obietnice są prawdziwe. Uczymy się być posłuszni, zanim zobaczymy rezultat, ponieważ poznaliśmy Tego, który nas prowadzi.
Trwała wiara nie rodzi się wyłącznie wtedy, gdy rozstępuje się morze albo upadają mury. Kształtuje się na pustyni, gdzie dzień po dniu Pan niesie nas tak, jak ojciec niesie swojego syna.

Vaneetha Risner
Źródło przedruku: 5sola.pl (28.08.2026)
http://www.5sola.pl/2026/08/nauka-zaufania-bogu-na-pustyni-vaneetha.html

* * *
„Tak, Panie”: pochylając głowę przed Bożą opatrznością

Opatrzność, pokuta, suwerenność, poddanie, cierpienie. 
Czy trudno ci przyjąć Bożą opatrzność w swoim życiu? Być może cierpisz, przytłoczony smutkiem lub bólem. Być może tkwisz w grzechu, a każdy odruch twojego serca sprzeciwia się drodze Pana. Czy chodzi o cierpienie, grzech, czy jedno i drugie, obowiązkiem — a zarazem radością — każdego chrześcijanina jest pochylić głowę i poddać się Bogu. Jak jednak mamy się tego nauczyć?

Opór woli 
Mój syn Pilgrim ma prawie cztery lata i zmaga się ze słabą wolą. Każda sytuacja, każde spojrzenie czy słowo, które nie odpowiada jego chwilowym pragnieniom, wywołuje u niego płacz. Niedawno, gdy rozmawiałam przez telefon z mamą, usłyszała jego szloch.

— Co się stało? Zrobił sobie krzywdę? Przewrócił się?
— Nie, mamo. Po prostu ktoś mu powiedział „nie”.

Kochane dziecko. Nie zdaje sobie sprawy, jak doskonałe zwierciadło podstawia własnej matce. Niewiele się od niego różnię. Moja wola również sprzeciwia się opatrzności Pana.
Wbrew popularnemu określeniu „dziecko o silnej woli” Charlotte Mason, autorytet w dziedzinie wychowania, twierdziła, że wola takiego dziecka jest w rzeczywistości bardzo słaba. „Wyobraź sobie — mawiała — że podlegasz każdemu kaprysowi własnej woli i nie potrafisz zwrócić się ku temu, co dobre i słuszne, ponieważ jesteś niewolnikiem każdego swojego pragnienia”. Taki człowiek, przekonywała, nie ma silnej woli, lecz wolę słabą i zniewoloną. Ulega każdemu swojemu pragnieniu. Kiedy sprzeciwiamy się Bożej opatrzności w swoim życiu, kurczowo trzymając się własnych pragnień i oczekiwań, ujawniamy słabą wolę, poddaną naszym namiętnościom.
Jednym z powracających motywów Biblii jest czynienie tego, co słuszne we własnych oczach. Raz po raz w Starym Testamencie wiadomo, że dzieje się źle, gdy ludzie czynią to, co słuszne we własnych oczach. Kiedy sprzeciwiamy się woli Boga na rzecz własnych pragnień — czy to w smutku, chorobie, czy grzechu — czynimy to, co słuszne we własnych oczach. Nie chcemy Jego opatrzności. Chcemy innej opatrzności — życia zgodnego z naszym wyobrażeniem o tym, co byłoby właściwe.


Nie chcę tej choroby. Nie chcę tego męża ani tej żony. Nie chcę żyć samotnie. Nie chcę tego przeciekającego dachu, którego naprawa może kosztować fortunę. 
A jak reagujemy na to, czego nie chcemy? Niepokojem, gniewem, zajadaniem emocji, masturbacją — można by wymieniać dalej. Ulegamy swoim najniższym pragnieniom, aby uciec od rzeczywistości Bożej opatrzności. Nie chcemy przyznać, że właściwą odpowiedzią na nasze położenie jest zgodzić się na rolę drugoplanowej postaci we wspaniałej opowieści Boga i poddać się Jego opatrzności w danych nam okolicznościach.
Pomyślmy o uczniach Jezusa, którzy w 9. rozdziale Ewangelii Jana spotkali człowieka niewidomego od urodzenia. Zapytali: „Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy jego rodzice, że urodził się ślepy?” (J 9,2).
Nauczycielu, powiedz coś, co pozwoli nam zrozumieć to cierpienie. To, że ten człowiek nie widzi, musi być sprawiedliwą odpłatą. Na pewno karzesz go za jego grzech albo za grzech jego rodziców.
Co odpowiedział Jezus? „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, ale stało się tak, aby się na nim objawiły dzieła Boga” (J 9,3).
Boża opatrzność w naszym życiu — fakt, że to Jego wola rozstrzyga o każdej naszej sytuacji — może pozostawać dla nas tajemnicą. Nie potrafimy pojąć, że ktoś mógł urodzić się niewidomy po to, aby objawiły się w nim dzieła Boga. Kiedy Boża opatrzność wydaje nam się nieczuła, ujawnia to, jak słabo rozumiemy Jego charakter.

Jesteś dobry i dobrze czynisz
Co możemy wiedzieć o charakterze Boga, kiedy nie chcemy poddać się Jego opatrzności? Pomyślmy o Psalmie 119,68: „Dobry jesteś i dobrze czynisz”. Słowa te stały się refrenem, który nieustannie powtarzam własnej duszy.
Bóg jest samą definicją dobra. Użyte tutaj hebrajskie słowo jest tym samym, które pojawia się w 1. rozdziale Księgi Rodzaju, gdy podczas stworzenia Bóg ogłasza każde swoje dzieło „dobrym”. Oznacza ono coś, co budzi upodobanie, a zarazem jest słuszne. Sam Bóg jest godny upodobania i prawy. Nie czyni zła i nie ma w Nim niczego złego.
Bóg jest nie tylko dobry, lecz także dobrze czyni. To znaczy, że nie czyni zła. Nie brzmi to: „Jesteś dobry, ale chciałabym, żebyś również tak postępował”. Ani: „Jesteś dobry, lecz wydajesz się bezsilny”. W naszej kulturze czasami mylimy dobroć ze słabością. Nie znamy władców, którzy byliby dobrzy do głębi i czynili dobro we wszystkich swoich działaniach. Z Bogiem jest inaczej. On jest dobry i czyni wyłącznie dobro.
Co ciekawe, jeśli przyjmiemy, że możliwym autorem tego psalmu jest Dawid, słowa te wypowiada on, rozważając ucisk, którego doświadczył w swoim życiu. W tej części psalmu najpierw wyznaje, że Bóg dobrze uczynił swemu słudze, i prosi Go, aby nauczył go właściwego osądu (Ps 119,65–66). To łatwo przyjąć. Szczególnie fascynuje mnie jednak kolejny werset, zwłaszcza w kontekście naszych rozważań:
„Zanim doznałem ucisku, błądziłem, ale teraz przestrzegam twego słowa. Dobry jesteś i dobrze czynisz” (Ps 119,67–68).
Widzisz to? Przejawem dobroci Boga w życiu Dawida było to, że Bóg doświadczył go uciskiem, aby Dawid powrócił na drogę sprawiedliwości i przestrzegał Jego słowa.
Zaledwie kilka wersetów później Dawid powtarza tę prawdę:
„Dobrze mi, że zostałem uciśniony, abym się nauczył twoich ustaw. Lepsze jest dla mnie prawo twoich ust niż tysiące sztuk złota i srebra” (Ps 119,71–72).
Dawid uznaje, że Boża opatrzność w jego życiu jest dobra, ponieważ pochodzi z rąk dobrego Boga. Poddaje się jej, aby odnaleźć radość w Bogu. Opatrzność Boża w życiu wierzących zawsze prowadzi nas drogą, którą powinniśmy iść. Czy prawo pochodzące z ust Boga jest dla nas cenniejsze niż życie wolne od trudności? Czy jesteśmy gotowi pochylić głowy przed Bożą opatrznością w naszym życiu tylko dlatego, że On jest dobry i dobrze czyni? Czy potrafimy powiedzieć: „Tak, Panie”?

Chrześcijaninie, sam akt poddania się Bożej opatrzności przyniesie twojej duszy pełen słodyczy pokój posłuszeństwa — niezależnie od okoliczności.
Kiedy mozolnie staram się pomagać Pilgrimowi, a jednocześnie przemawiam do własnego serca, przypomina mi się historia opowiedziana przez Elisabeth Elliot. Pewna kobieta przyszła do pastora po radę, ponieważ w konkretnej sprawie nie chciała pójść za Bogiem. Pastor wysłuchał jej, a następnie napisał na kartce słowa: „Nie, Panie”. Poprosił, aby przez dziesięć minut zastanawiała się, które z tych słów powinna skreślić.
Dziesięć minut później kobieta pokutowała. Wiedziała, że gdyby skreśliła słowo „Panie”, wyrzekłaby się wiary. Nie można sprzeciwiać się panowaniu Boga nad całym swoim życiem i zarazem być chrześcijaninem. Gdyby jednak skreśliła słowo „Nie”, musiałaby poddać się Jego władzy i panowaniu.
Jeśli chodzi o Pilgrima, ilekroć widzę, jak jego buzia wykrzywia się w grymasie i za chwilę ma wybuchnąć płaczem, szybko do niego podchodzę, kładę dłoń na jego sercu, pomagam mu wziąć głęboki oddech i mówię:
„Tak, Panie. Tak, Panie. Tak, tak, Panie”.
Cokolwiek mu się przydarzyło i jakkolwiek bardzo mu się to nie podoba, jest częścią Bożej opatrzności, a my odpowiemy na to posłuszeństwem.
„Jesteś dobry i dobrze czynisz”.

Pytania do refleksji:
1. Jakiemu zrządzeniu Bożej opatrzności sprzeciwiasz się obecnie w swoim życiu?
2. Z którym pragnieniem twojego serca zderza się Boża opatrzność?
3. Jakiej prawdy o Bożym charakterze możesz uchwycić się w tej sytuacji, aby poddać się Jego panowaniu?

Bekka French
Źródło przedruku: 5sola.pl (22.07.2026)
http://www.5sola.pl/2026/07/tak-panie-pochylajac-gowe-przed-boza.html


Polecane z biblioteczki blogów:
»Prawda tylko w Słowie Bożym ... (4) - Ufność Bogu«
https://szukajzbawcy.blogspot.com/2022/03/prawda-tylko-w-sowie-bozym-4_13.html

»Dobra Nowina teraz ... (3) -
- „4.Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary?”«
https://szukajzbawcy.blogspot.com/2020/05/dobra-nowina-teraz-3.html

»Dobra Nowina teraz ... (4) - narodzić się na nowo«
https://szukajzbawcy.blogspot.com/2020/08/dobra-nowina-teraz-4.html

»Dobra Nowina teraz ... (5) - INSTRUKCJA ZBAWIENIA«
https://szukajzbawcy.blogspot.com/2020/11/dobra-nowina-teraz-5_44.html

»Dla poszukujących Bożej Prawdy … (8)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/06/dla-poszukujacych-bozej-prawdy-8.html

»Biblijna droga zbawienia …
=> Twoje trzy „jeśli” w duchowej drodze zbawienia«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/08/biblijna-droga-zbawienia.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (5)«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/06/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-5.html

»Wierność Słowu Bożemu - Waldensi
„Waldensi – misjonarze średniowiecznej Europy”«
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2026/05/wiernosc-sowu-bozemu-waldensi.html

»Apologetyka biblijna wobec nauk antychrysta [1]
„New Age dziś, czyli co nas czeka … (?) cz.1.”« 
 
 

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Apologetyka biblijna wobec nauk antychrysta [1]

 »Ewangeliczne Zagłębie«
konserwatyzm protestancki odwołujący się do dziedzictwa Reformacji z 1517 r. 
 



New Age dziś, czyli co nas czeka … (?)

»Apologetyka biblijna wobec nauk antychrysta [1]« (22.06.2026)  
 
 

sobota, 20 grudnia 2025

Do społeczności biblijnych … (15)

 

BIBLIA & TEOLOGIA

Boża suwerenność i ludzka odpowiedzialność

Naszym celem podczas tych rozważań jest wyjaśnić naturę chrześcijańskiego obowiązku ewangelizowania w świetle uzgodnionego wcześniej założenia, że Bóg jest suwerenny w zbawianiu. Zaraz na początku musimy uznać, że nie jest to łatwe zadanie. Wszystkie teologiczne tematy zawierają pułapki dla nieostrożnych, gdyż Boża prawda nigdy nie jest dokładnie taka, jakiej człowiek by się spodziewał, a dziedzina, którą obecnie się zajmujemy, jest najbardziej niebezpieczna ze wszystkich możliwych. Jest tak, ponieważ w trakcie opracowywania jej od początku aż do końca musimy zmagać się z antynomią w biblijnym objawieniu, a w takich okolicznościach nasze ograniczone, upadłe umysły są bardziej niż zazwyczaj skłonne do błądzenia. 
Co to jest antynomia? Podręczny oksfordzki słownik określa ją jako „przeciwieństwo istniejące pomiędzy wnioskami, które wydają się w równym stopniu logiczne, rozsądne lub konieczne” . Jednakże dla naszych celów ta definicja nie jest całkiem poprawna; początkowe słowa powinny brzmieć „pozorne przeciwieństwo”. Cały problem antynomii – w każdym razie w teologii – polega bowiem na tym, że nie ma rzeczywistego przeciwieństwa, choć wydaje się, że ono istnieje. Jest to pozorna niekompatybilność pomiędzy dwiema oczywistymi prawdami. Antynomia zachodzi wtedy, gdy istnieją obok siebie dwie reguły, które wydają się nie do pogodzenia ze sobą, niemniej jednak obydwie są niezaprzeczalne. Są przekonujące powody, aby wierzyć w każdą z nich – każda z nich opiera się na jasnych i solidnych dowodach, lecz jest tajemnicą dla ciebie to, w jaki sposób mogą zostać do siebie dopasowane. Widzisz, że każda z nich musi być prawdziwa sama w sobie, ale nie wiesz, w jaki sposób obie razem mogą być prawdziwe. Pozwolę sobie dać następujący przykład. Współcześni fizycy stają poniekąd wobec antynomii podczas badania światła. Istnieją przekonujące dowody, które pokazują, że światło składa się z fal, i równie przekonujące dowody, które pokazują, że składa się ono z cząsteczek. Nie jest rzeczą oczywistą, w jaki sposób światło może być zarówno falą, jak i cząsteczkami, lecz istnieją na to dowody i dlatego żaden z tych poglądów nie może zostać wykluczony na korzyść drugiego. Natomiast nie można ani jednego z nich zredukować do poziomu drugiego, ani wyjaśniać za pomocą tego drugiego; te dwa pozornie niekompatybilne stanowiska muszą zostać zachowane razem i oba muszą być uważane za prawdziwe. Taka konieczność bez wątpienia jest oburzająca dla naszych uporządkowanych umysłów, jednak nie da się na to nic poradzić, jeżeli mamy być w zgodzie z faktami.

Dlatego wydaje się, że antynomia nie jest tym samym co paradoks. Paradoks jest sposobem wyrażania się za pomocą gry słów. Jest formą stwierdzenia, która wydaje się łączyć z sobą dwie przeciwne idee lub przeczyć idei właśnie przez te określenia, które daną ideę potwierdzają. Wiele prawd dotyczących chrześcijańskiego życia można by określić jako paradoksy. Na przykład Księga Modlitwy oznajmia, że „służba Boża jest doskonałą wolnością”, co znaczy, że człowiek staje się wolny poprzez stawanie się niewolnikiem. Apostoł Paweł przedstawia różne paradoksy z jego własnego chrześcijańskiego doświadczenia: „Jakby smutni, jednak zawsze radośnie, jakby ubodzy, jednak wielu ubogacający, jakby nic nie mający, jednak wszystko posiadający” (2Kor 6,10), „Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach ze względu na Chrystusa; gdy bowiem jestem słaby, wtedy jestem mocny” (2Kor 12,10). Jednakże istota paradoksu polega na tym, że pozór przeciwieństwa stwarzają nie fakty, lecz słowa. Przeciwieństwo ma charakter werbalny, a nie rzeczywisty, i po chwili zastanowienia można zobaczyć, jak może ono zostać wyeliminowane i jak tę samą ideę da się wyrazić w formie nieparadoksalnej. Innymi słowy, paradoks jest zawsze możliwy do usunięcia. Spójrz na cytowane przykłady. Księga Modlitwy mogłaby mówić, że ci, którzy służą Bogu, są wolni od panowania grzechu. W 2Kor 6,10 Apostoł Paweł mógłby powiedzieć, że bolesne okoliczności i radość w Bogu są ciągle z sobą połączone w jego doświadczeniu i że chociaż nie ma on swojej własności ani konta w banku, to w pewnym sensie wszystko należy do niego, ponieważ należy do Chrystusa, a Chrystus jest Panem wszystkiego. Jeszcze raz w 2Kor 12,10 mógłby powiedzieć, że Pan wzmacnia go zdecydowanie wtedy, gdy jest najbardziej świadom swej naturalnej niemocy. Takie nieparadoksalne formy wypowiadania się w zestawieniu z paradoksami, które miałyby zastąpić, są niezgrabne i nudne, lecz zawierają dokładnie to samo znaczenie. Ponieważ paradoks to jedynie kwestia sposobu używania słów, zadaniem paradoksu jest przyciąganie uwagi za pomocą słownego triku, lecz nie wykazuje on pozoru przeciwieństwa w faktach, które przy jego użyciu się opisuje.

Należy również zauważyć, że paradoks jest zawsze zrozumiały. Mówca lub pisarz oddaje swoje idee za pomocą paradoksów w zamiarze upamiętnienia ich i po to, aby sprowokować słuchaczy bądź czytelników do zastanowienia się nad nimi. Jednak w ostatecznym rozrachunku po namyśle odbiorca musi być w stanie zrozumieć i wyjaśnić paradoks, w innym przypadku będzie się on wydawał rzeczywiście przeciwieństwem samym w sobie i dlatego pozbawionym realnego znaczenia. Niezrozumiały paradoks nie mógłby być odróżniony jedynie od sprzecznych ze sobą wyrażeń. Całkowity paradoks musiałby zostać sklasyfikowany jako całkowity nonsens.

Antynomia zaś – przeciwnie: nie jest ani możliwa do usunięcia, ani zrozumiała. Nie stanowi sposobu wypowiadania się, lecz jest zaobserwowaną relacją pomiędzy dwiema wypowiedziami dotyczącymi jakiegoś faktu. Antynomii nie tworzy się w świadomy sposób, jesteśmy do niej zmuszeni przez same fakty. Jest ona nieunikniona i nierozwiązywalna. Nie myśmy ją wymyślili i nie potrafimy jej wyjaśnić. Nie ma też żadnego sposobu pozbycia się jej, z wyjątkiem fałszowania istoty faktów, które nas do niej doprowadziły.

Cóż zatem powinno się zrobić z antynomią? Należy zaakceptować ją taką, jaka jest i nauczyć się z nią żyć. Odmówić uznania pozornej niezgodności za rzeczywistą, przypisać pozór przeciwieństwa brakowi posiadania właściwego zrozumienia; myśleć o tych dwóch zasadach nie jak o przeciwnych alternatywach, lecz jak o sferach uzupełniających się wzajemnie w sposób, którego obecnie nie możemy pojąć. Dlatego bądź ostrożny i nie ukazuj ich jako wykluczających się nawzajem ani też nie wyciągaj wniosków tylko z jednej z nich, tak aby nie kaleczyły drugiej (takie wnioski z tego właśnie powodu z całą pewnością będą niezdrowe). Używaj każdej z nich wewnątrz ograniczeń sfery, której dotyczą (jest to obszar wytyczony przez dowody, na podstawie których zasada została sformułowana). Zauważ, jakie istnieją powiązania między tymi dwiema prawdami oraz ich dwoma układami odniesienia, i naucz się myśleć o rzeczywistości w sposób, który zapewni ich pokojową koegzystencję, pamiętając o tym, że rzeczywistość sama dowodzi tego, że faktycznie zawiera je obie. To jest sposób, w jaki należy postępować z antynomiami występującymi zarówno w świecie fizycznym, jak i w Piśmie Świętym. O ile mi wiadomo, tak właśnie współcześni fizycy postępują z problemem światła i tak samo chrześcijanie muszą postępować z antynomiami biblijnego nauczania.
Szczególna antynomia, którą teraz się zajmiemy, to jawna sprzeczność pomiędzy Bożą suwerennością i odpowiedzialnością człowieka lub (przedstawiając to w sposób bardziej biblijny) pomiędzy tym, co Bóg czyni jako Król, a tym, co czyni jako Sędzia. Pismo Święte uczy, że jako Król zarządza On wszystkimi sprawami (i kontroluje je), między innymi ludzkimi działaniami zgodnie ze swym wiecznym celem. „Tak więc nie wy mnie tu posłaliście, ale Bóg, który mnie ustanowił ojcem dla faraona i panem całego jego domu oraz władcą nad całą ziemią Egiptu” (Rdz 45,8). „Obmyśliliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, żeby sprawić to, co się dziś dzieje, aby zachować tak wielki lud” (Rdz 50,20). „Serce człowieka obmyśla swe drogi, ale PAN kieruje jego krokami” (Prz 16,9). „Serce króla jest w ręku PANA jak potoki wód; kieruje je, dokąd chce” (Prz 21,1). „Czy nie sprzedają dwóch wróbli za pieniążek? A jednak żaden z nich nie spadnie na ziemię bez woli waszego Ojca” (Mt 10,29). „Rzeczywiście bowiem Herod i Poncjusz Piłat z poganami i ludem Izraela zebrali się przeciwko twemu świętemu Synowi, Jezusowi, którego namaściłeś” (Dz 4,27‐28). „Człowieku! Kimże ty jesteś, że prowadzisz spór z Bogiem? Czy naczynie gliniane może powiedzieć do tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś? Czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły zrobić jedno naczynie do użytku zaszczytnego, a drugie do niezaszczytnego?” (Rz 9,20‐21). „W nim, mówię, w którym też dostąpiliśmy udziału, przeznaczeni według postanowienia tego, który dokonuje wszystkiego według rady swojej woli” (Ef 1,11). Pismo Święte uczy również, że jako Sędzia obarcza On odpowiedzialnością każdego człowieka za wybory, jakich on dokonuje, i kierunki działań jego postępowania. „I zobaczyłem wielki biały tron i zasiadającego na nim, sprzed którego oblicza uciekła ziemia i niebo, i nie znaleziono dla nich miejsca. I zobaczyłem umarłych, wielkich i małych, stojących przed Bogiem, i otwarto księgi. Otwarto też inną księgę, księgę życia. I osądzeni zostali umarli według tego, co było napisane w księgach, to znaczy według ich uczynków. I wydało morze umarłych, którzy w nim byli, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich byli. I zostali osądzeni, każdy według swoich uczynków” (Obj 20,11‐13; przeczytaj również: Mt 25, Rz 2,1‐16).
Zatem słuchacze ewangelii są odpowiedzialni za swą reakcję, a jeżeli odrzucają dobrą nowinę, winni są grzechu niewiary: „Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego” (J 3,18). „Wtedy zaczął ganić miasta, w których działo się najwięcej jego cudów, że nie pokutowały, mówiąc: Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się te cuda, które się w was dokonały, dawno by w worze i popiele pokutowały. Ale mówię wam: Lżej będzie Tyrowi i Sydonowi w dniu sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, które jesteś wywyższone aż do nieba, aż do piekła będziesz strącone. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, przetrwałaby aż do dziś. Ale mówię wam: Lżej będzie ziemi Sodomy w dzień sądu niż tobie” (Mt 11,20‐24). „Niech więc będzie wam wiadomo, mężowie bracia, że przez niego zwiastuje się wam przebaczenie grzechów; i przez niego każdy, kto uwierzy, jest usprawiedliwiony we wszystkim, w czym nie mogliście być usprawiedliwieni przez Prawo Mojżesza. Uważajcie więc, aby nie spotkało was to, co zostało powiedziane u Proroków: Patrzcie, szydercy, dziwcie się i przepadnijcie, bo ja za waszych dni dokonuję dzieła, w które nie uwierzycie, choćby wam ktoś o nim opowiedział” (Dz 13,38‐41). „Ponieważ jest rzeczą sprawiedliwą u Boga, żeby odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają; a wam, uciśnionym, dać odpoczynek wraz z nami, gdy z nieba objawi się Pan Jezus z aniołami swojej mocy; w ogniu płomienistym wywierając zemstę na tych, którzy Boga nie znają i nie są posłuszni ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa. Poniosą oni karę, wieczne zatracenie od oblicza Pana i od chwały jego mocy; gdy przyjdzie, aby był uwielbiony w swoich świętych i podziwiany w tym dniu przez wszystkich wierzących, ponieważ wśród was uwierzono naszemu świadectwu” (2Tes 1,6‐10).
Także Apostoł Paweł, któremu powierzona została ewangelia, jest odpowiedzialny za jej zwiastowanie; jeśli zaniedba on swego posłannictwa, będzie ukarany za niewierność: „Jeśli bowiem głoszę ewangelię, nie mam się czym chlubić, bo nałożono na mnie ten obowiązek, a biada mi, gdybym ewangelii nie głosił” (1Kor 9,16). „Synu człowieczy, ustanowiłem cię stróżem domu Izraela. Usłysz więc słowo z moich ust i upominaj go ode mnie. Gdy powiem bezbożnemu: Z pewnością umrzesz, a nie upomnisz go ani nie ostrzeżesz, aby go odwieść od jego bezbożnej drogi, aby uratować jego życie, to ten bezbożny umrze w swojej nieprawości, ale jego krwi zażądam z twojej ręki. Lecz jeśli ostrzeżesz bezbożnego, a on nie odwróci się od swej bezbożności i od swej bezbożnej drogi, to on umrze w swojej nieprawości, ale ty wybawisz swoją duszę” (Ez 3,17‐19; 33,7‐9). Pismo Święte poucza nas jednocześnie o Bożej suwerenności i ludzkiej odpowiedzialności, czasami nawet w tym samym fragmencie. „Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak zostało postanowione, ale biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany” (Łk 22,22). „Wydanego zgodnie z powziętym postanowieniem Boga oraz tym, co przedtem wiedział, wzięliście i rękami bezbożników ukrzyżowaliście i zabiliście” (Dz 2,23). Zatem obie te prawdy są nam zagwarantowane przez ten sam Boży autorytet, dlatego obie są prawdziwe. I dlatego obie muszą być razem zachowane, a nie przeciwstawiane sobie nawzajem. Człowiek jest moralnie odpowiedzialną istotą, chociaż jest on również kontrolowany przez Boga; człowiek jest kontrolowany przez Boga, chociaż jest on również moralnie odpowiedzialną istotą. Boża suwerenność jest rzeczywista i ludzka odpowiedzialność także jest rzeczywista. Taka jest objawiona antynomia opisana za pomocą wyrażeń, z którymi musimy mieć do czynienia, myśląc o zwiastowaniu ewangelii.

Oczywiście dla naszych ograniczonych umysłów ta sprawa jest niewytłumaczalna. Brzmi jak przeciwieństwo i naszą pierwszą reakcją jest oskarżenie jej o absurdalność. Apostoł Paweł zwraca uwagę na tę skargę w Liście do Rzymian: „Ale mi powiesz: Dlaczego więc jeszcze oskarża? Któż bowiem sprzeciwił się jego woli?” (Rz 9,19). Jeżeli Bóg jako nasz Pan zarządza wszystkimi naszymi działaniami, to jak może być dla niego rzeczą rozsądną lub słuszną występować również jako Sędzia i potępiać nasze wady? Zwróć uwagę, jakiej odpowiedzi udziela Apostoł Paweł. Nie próbuje dowieść prawidłowości Bożego działania, zamiast tego napomina, w jakim duchu stawiane jest to pytanie. „Człowieku! Kimże ty jesteś, że prowadzisz spór z Bogiem? Czy naczynie gliniane może powiedzieć do tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?” (Rz 9,20). Tym, czego ma się nauczyć człowiek, który wyraża swój sprzeciw, jest to, że on, stworzenie i grzesznik, nie ma żadnego prawa, aby doszukiwać się niedociągnięć w objawionych Bożych drogach. Stworzenia nie mają upoważnienia, by sporządzać wykaz zażaleń dotyczących swego Stwórcy. Tak jak mówi Apostoł Paweł: Boża suwerenność jest całkowicie sprawiedliwa, gdyż Jego prawo do rozporządzenia swymi stworzeniami jest absolutne (Rz 9,20‐21). Wcześniej w tym samym liście pokazał on, że Boży sąd nad grzesznikami jest również całkowicie sprawiedliwy, ponieważ nasze grzechy w pełni zasługują na Jego wyrok. „Gniew Boży bowiem objawia się z nieba przeciwko wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości ludzi, którzy zatrzymują prawdę w niesprawiedliwości. Ponieważ to, co można wiedzieć o Bogu, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. To bowiem, co niewidzialne, to znaczy jego wieczna moc i bóstwo, są widzialne od stworzenia świata przez to, co stworzone, po to, aby oni byli bez wymówki” (Rz 1,18‐20). „Oni to, poznawszy wyrok Boga, że ci, którzy robią takie rzeczy, są godni śmierci, nie tylko sami je robią, ale też pochwalają tych, którzy tak postępują” (Rz 1,32; przeczytaj również: Rz 2,1‐16). Powiedziałby nam, że nasza rola polega na uznaniu tych faktów i na uwielbieniu Bożej prawości, zarówno jako Króla, jak i jako Sędziego, a nie na spekulowaniu, w jaki sposób Jego sprawiedliwa suwerenność może być pogodzona z Jego sprawiedliwym sądem, i z całą pewnością nie na kwestionowaniu sprawiedliwości którejkolwiek z nich z tego powodu, że stwierdziliśmy, iż problem ich wzajemnej relacji jest dla nas za trudny! Nasze spekulacje nie są miarodajne w odniesieniu do naszego Boga. Stwórca powiedział nam, że jest zarówno suwerennym Panem, jak i sprawiedliwym Sędzią, i to powinno być dla nas wystarczające. Dlaczego wahamy się przyjąć Jego słowa na ten temat? Czy nie możemy zaufać temu, co mówi?

Nie powinniśmy być w żadnym wypadku zaskoczeni, gdy znajdujemy tego rodzaju tajemnice w Bożym Słowie. Stwórca jest bowiem niepojęty dla swych stworzeń. Bóg, którego moglibyśmy zrozumieć w sposób wyczerpujący i którego objawienie nie konfrontowałoby nas z jakimikolwiek tajemnicami, byłby Bogiem na obraz człowieka i przez to Bogiem zmyślonym, niemającym nic wspólnego z Bogiem Biblii. To, co Bóg Biblii ma do powiedzenia, brzmi: „Moje myśli bowiem nie są waszymi myślami ani wasze drogi nie są moimi drogami, mówi PAN; ale jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli – wasze myśli” (Iz 55,8‐9). Antynomia, z którą obecnie mamy do czynienia, jest tylko jedną z wielu zawartych w Biblii. Możemy być pewni, że w umyśle i planie Boga wszystkie one są ze sobą zgodne, i możemy mieć nadzieję, że w niebie również my je zrozumiemy. Tymczasem nasza mądrość ma polegać na tym, aby w każdym przypadku kłaść równy nacisk na obie, pozornie będące we wzajemnym konflikcie, prawdy i zachowywać je razem we wzajemnej relacji, jak to się dzieje w Biblii, a także na uznaniu, że istnieje w tej sprawie tajemnica, której rozwiązania nie możemy oczekiwać na tym świecie. 
Źródło przedruku: EWANGELIA W CENTRUM / Redakcja EWC - 29 lipca, 2025
https://www.ewangeliawcentrum.pl/boza-suwerennosc-i-ludzka-odpowiedzialnosc/



Dwa sposoby, by pamiętać Jezusa

Radość na każdy dzień

»Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii.« 2 Tymoteusza 2,8
Paweł wspomniał dwa konkretne sposoby, by pamiętać Jezusa: Pamiętaj Go jako powstałego z martwych. I pamiętaj Go jako potomka Dawida. Dlaczego akurat te dwa fakty o Jezusie?
Ponieważ, jeśli jest powstały z martwych, jest żywym i triumfującym nad śmiercią – uwzględniając naszą śmierć! „A jeśli Duch tego, który Jezusa wzbudził z martwych, mieszka w was, tedy Ten, który Jezusa Chrystusa z martwych wzbudził, ożywi i wasze śmiertelne ciała przez Ducha swego, który mieszka w was” (Rzymian 8,11).
Co oznacza, że nieważne, jak poważne stanie się cierpienie, najgorszym co może ci uczynić na tej ziemi, jest to, że może cię zabić. Ale Jezus zabrał żądło tego wroga. On żyje. I ty będziesz żył. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą” (Ewangelia Mateusza 10,28).
Ale więcej niż to. Zmartwychwstanie Jezusa nie było przypadkowym zmartwychwstaniem. Było to zmartwychwstaniem syna Dawida. „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego”. Dlaczego Paweł to mówi?

Ponieważ każdy Żyd wiedział, co to znaczy. To oznaczało, że Jezus jest Mesjaszem (Ewangelia Jana 7,42). I oznaczało to, że to zmartwychwstanie było zmartwychwstaniem wiecznego Króla. Posłuchaj słów anioła, które wypowiedział Marii, matki Jezusa: 
»Oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus. Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca« Ewangelia Łukasza 1,31-33

=> Więc pamiętaj Jezusa, któremu służysz, i dla którego cierpisz. Nie jest jedynie żywym z martwych, lecz jest żywym jako Król, który będzie panował na zawsze – Jego królestwu nie będzie końca. Nieważne, co ci uczynią, nie musisz się bać. Będziesz żył ponownie. I będziesz z Nim panował. 
Źródło przedruku: EWANGELIA W CENTRUM / John Piper | Solid Joys (6 kwietnia, 2023)
„Radość na każdy dzień” (Solid Joys) to codzienne rozważania napisane przez pastora Johna Pipera. Te krótkie i treściwe rozważania każdego dnia będą wskazywać Ci na radość, którą znajdziesz w Jezusie. 
https://www.ewangeliawcentrum.pl/dwa-sposoby-by-pamietac-jezusa/


 
Polecane z biblioteczki blogów: 
»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (3)«
BLOG - „oczekując Chrystusa”
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-3.html

»Do społeczności biblijnych ... (14)«
BLOG - „oczekując Chrystusa” / »Czy zbawieni mogą pójść na potępienie?«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/do-spoecznosci-biblijnych-14.html

=> »Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (4)«
nowy BLOG (ewangelizacyjny) - „Ewangeliczne Zagłębie”
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/09/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-4.html

=> Polecamy - Magazyny Biblii (UBG) w Polsce …
Misja „Idźcie” / m.in. Magazyn Biblii UBG w Dąbrowie Górniczej - „Biblia dla Zagłębia”
► BEZPŁATNA Biblia i literatura chrześcijańska
nowy BLOG (ewangelizacyjny) - „Ewangeliczne Zagłębie”
https://ewangeliczne-zaglebie.blogspot.com/2025/02/z-miosci-do-sowa-bozego-biblia-ubg.html
UWAGA !
Oto nowy BLOG, który przejmie rolę tego obecnego …
(od 2026 roku) 
Ewangeliczne Zagłębie

 

czwartek, 29 maja 2025

Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (3)


 
[ ! ]=> Kolejny odcinek w obronie nauki o krzyżu Chrystusa w życiu dzieci Bożych, wg biblijnie konserwatywnych nauczycieli Słowa Bożego …


Innym problemem doświadczanym przez takich ludzi jest fakt, że nie uświadomili sobie w pełni dzieła naszego Pana na krzyżu. Wierzą co prawda w Jego ofiarę, zastępczą śmierć, lecz nie wyciągają z tego dla siebie żadnych wniosków, nie uchwycili się tej prawdy całkowicie. Wiedzą wystarczająco dużo, aby być zbawionymi, lecz znajdują się w stanie depresji, ponieważ do końca nie rozumieją, co to oznacza. Nie pamiętają słów anioła, który oznajmił, iż Jezus „zbawi lud swój od grzechów jego” (Mat. 1:21). Czy anioł stwierdził, że Jezus zbawi lud od wszelkich grzechów, za wyjątkiem tego właśnie grzechu, jakiego ty się dopuściłeś? Nie! „On zbawi swój lud od wszystkich grzechów”. Posłuchaj także Piotra: „On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; Jego sińce uleczyły nas” (1 Ptr. 2:24). Nie mam żadnych warunków ani ograniczeń. Zauważ jakie słowa wypowiada Paweł: „On Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił” (2 Kor. 5:21). Zostały na Niego złożone wszystkie grzechy, Bóg żadnego nie pominął. Wszelki grzech Jego ludu, znalazł się na krzyżu. Sam Pan powiedział: „Wykonało się”, dzieło zostało doprowadzone do końca. Tak więc rozprawił się On nie tylko ze wszystkimi przeszłymi grzechami, lecz także z wszelkimi grzechami, które mogłyby zostać kiedykolwiek popełnione. Jest jedna ofiara, złożona raz na zawsze. Jezus już nigdy nie powróci na krzyż. Wszystko zostało dokończone. Przypominamy sobie nawzajem o tym dokonanym dziele, gdy podczas Wieczerzy Pańskiej łamiemy chleb i pijemy wino. Wszystkie grzechy tych, którzy wierzą w Niego, zostały usunięte, Bóg wymazał je. Tak więc gdy do Niego przyjdziesz, to „krew Jezusa Chrystusa, Jego Syna” oczyści cię.
Następnym krokiem będzie zrozumienie prawdy o usprawiedliwieniu. Usprawiedliwienie oznacza nie tylko to, że nasze grzechy są przebaczone, ale również to, że zostaliśmy uznani za sprawiedliwych przez samego Boga i sprawiedliwość ta nie przemija. On przyodziewa nas w sprawiedliwość Jezusa Chrystusa. Bóg mówi: „Kiedy patrzę na ciebie, widzę nie grzesznika, lecz moje własne sprawiedliwe dziecko; Widzę cię w Chrystusie, okrytego Jego świętością i sprawiedliwością”. Kiedy Bóg wypowiada takie słowa, czyni to raz na zawsze. Jesteś ukryty w Chrystusie wraz ze swoją osobowością, oraz całym swym życiem. Zostajesz obdarzony sprawiedliwością Chrystusa przed Bogiem. Powtarzam zatem, mając za sobą cały majestat i autorytet Słowa Bożego, że Bóg nie widzi już więcej twoich grzechów. Uchwyć się tej prawdy.
[…]
„Z Chrystusem zostaliśmy ukrzyżowani – mówi Paweł. – Wszystko to, co wydarzyło się się w Nim, wydarzyło się także ze mną. Ja i On to jedno. Umarliśmy z Chrystusem, razem z Nim zostaliśmy pogrzebani, zmartwychwstaliśmy z Chrystusem i zasiadamy w chwale z Chrystusem i w Nim.” (Rzym. 5 i 6 / rozdziały). Gdzie indziej czytamy: „Umarliście, a wasze życie jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu.” (Kol. 3:3). Stary człowiek został ukrzyżowany wraz ze wszystkim, co do niego należało. Jego grzechy zostały usunięte. „Uważajcie się za martwych dla grzechu, lecz za żywych dla Boga przez Jezusa Chrystusa naszego Pana.” (Rzym. 6:11).
[…]
Musimy jednak pójść jeszcze dalej. Istnieje pewna szczególna forma duchowej depresji, która powstaje, gdy człowiek nieustannie w chorobliwy, grzeszny sposób zajęty jest samym sobą. Musimy być wobec siebie bardziej surowi. Prawdziwym problemem jest nasze „ja”. Ludzie nieustannie oskarżają samych siebie, zamiast pozostawić sąd Bogu. Sprawiają wrażenie niezwykle pokornych i pełnych skruchy, lecz jest to fałszywa skromność, egoizm i wpatrzenie w siebie. Posłuchajcie Pawła: „Lecz co się mnie tyczy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy wy mnie sądzić będziecie, czy jakiś inny sąd ludzki, bo nawet ja sam siebie nie sądzę. Albowiem do niczego się nie poczuwam, lecz to mnie jeszcze nie usprawiedliwia, bo tym, który mię sądzi, jest Pan.” (1 Kor. 4:3-4). Jako chrześcijanie musimy pozostawić wszelki sąd Bogu. To On jest sędzią i nie masz prawa marnować swego własnego czasu i energii, potępiając samego siebie. Zapomnij o sobie, pozostaw sąd Jemu, a sam zajmij się pracą. Stan taki ponadto skłania człowieka do myślenia w kategoriach jego własnych możliwości. Taki ktoś przystępuje do nas z pokora na twarzy i mówi: „Jeśli tylko nawróciłbym się wcześniej, o ileż więcej pracy mógłbym wykonać”. W pewnym sensie ma zupełna rację, lecz z drugiej strony całkowicie się myli. Na podstawie przypowieści naszego Pana o pracownikach w winnicy można obalić ten argument.
Częściowo problemem takich ludzi jest fakt, że nigdy nie nauczyli się sztuki zapierania się samego siebie, dźwigania krzyża i naśladowania Jezusa, powierzania swojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości w Jego ręce. Dlaczego więc są oni tak chorobliwie zajęci samymi sobą? Dlatego, że w niedostatecznym stopniu są zajęci Nim. Prawdziwy ich kłopot to brak poznania Pana i Jego dróg. Jeśli tylko spędzalibyśmy więcej czasu, patrząc na Niego, wkrótce zapomnielibyśmy o sobie. Wszedłeś do Królestwa życia wiecznego, przestań więc patrzeć na siebie samego i ciesz się Nim.
[…]
Na tym polega poselstwo, które działa dwojako. Po pierwsze, uświadamia chrześcijanom, że stoją przed pełnym chwały, wspaniałym zadaniem: aby zaprzeć się siebie, wziąć krzyż i naśladować Pana Jezusa Chrystusa. Wiem już, że muszę żyć w tym świecie tak, jak On. Uchwyciłem się prawdy, która mówi, że jestem narodzony na nowo, a teraz Bóg kształtuje mnie na obraz swego drogiego Syna. Gdy pojawia się pytanie: „Kimże jestem, abym mógł żyć tak jak On? Jakże mogę mieć nadzieję, że kiedykolwiek tego dokonam?” – przypominam sobie o mocy Ducha Świętego, który mieszka we mnie. „Musicie pamiętać, że nie żyjecie dla siebie samych – mówi Paweł – wiecie, że otrzymaliście przebaczenie i dziękujcie Bogu, że wasze grzechy zostały wymazane, a wy obmyci. Nie popełniaj błędu mniemając, że to już wszystko, co Bóg dla ciebie uczynił i że teraz jesteś pozostawiony samemu sobie, aby uporać się z zadaniem prowadzenia chrześcijańskiego życia. Jeśli tak myślisz, nic dziwnego, że jesteś opanowany przez ducha lęku i niewoli. Bóg nigdy by cię nie pozostawił. Ty zaś zmieniłeś stary zakon na nowy, który jest bez porównania trudniejszy. Ale nie takie jest twoje faktyczne położenie. Wiedz, że Duch Święty mieszka w tobie”.
[…]
Chciałbym na koniec zacytować List do Galacjan 6:17: „Odtąd niech mi nikt przykrości nie sprawia; albowiem ja stygmaty Jezusowe noszę na ciele moim”. Paweł powiada: przestańcie mówić mi o obrzezaniu lub przestrzeganiu siódmego dnia, albo o czymś w tym rodzaju. Nie chcę nowych nauk. Niech mi Bóg przebaczy, gdybym pragnął własnej chwały. Nie będę się chlubił niczym i nikim oprócz Pana Jezusa Chrystusa. On mi całkowicie wystarczy, ponieważ w Nim „świat jest ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”.
Odrzucę więc wszystko, co zajmuje zamiast Niego pierwsze miejsce – wszystko, co ktokolwiek będzie chciał do Niego dodać. Znając apostolskie poselstwo o Jezusie Chrystusie w całej jego otwartości, prostocie i chwale, niech Bóg broni, aby ktokolwiek z nas coś do tego dodał. Radujmy się w Nim i tylko w Nim – w całej Jego pełni.
[…]
Pamiętajmy przede wszystkim o Mistrzu, dla którego pracujemy. Pamiętaj, jakie życie prowadził i jaki był cierpliwy. „Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi” (Hebr. 12:4). On tak. Jakże monotonne było Jego życie. Większą jego część spędził ze zwykłymi, prostymi ludźmi, którzy Go nie rozumieli. Lecz On postępował ciągle naprzód i nie narzekał. Jakże mógł tego dokonać? „Dla radości, która została wystawiona przed Nim, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę”. Pan oczekiwał wielkiego dnia, który miał nadejść, widział żniwo, które miał żąć i dzięki temu był w stanie pokonać wszelkie problemy w pełen chwały sposób. Mamy przywilej być takimi jak On. „Jeśli ktoś chce być moim uczniem, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie”. Możemy nawet dostąpić zaszczytu, aby cierpieć dla Jego imienia.
Paweł w Liście do Kolosan 1:24 mówi o nadzwyczajnej rzeczy – powiada, że ma przywilej dopełnić na ciele swoim niedostatku udręk Chrystusowych. A może ty i ja jako chrześcijanie mamy ten sam przywilej, nie wiedząc o tym?
[…]
Przyznaję, że proces ten nie odbywa się bezboleśnie, lecz posłuchajcie tej obietnicy: „Później jednak wydaje błogi owoc sprawiedliwości”. Nie przejmuj się bólem, jego żywot jest krótki. Wprawiaj w ruch zwiotczałe mięśnie, a odkryjesz, że wkrótce odzyskają swoją sprężystość. Ćwiczcie nieustannie, ponieważ niebawem przyniesie to owoc sprawiedliwości. Im bardziej intensywnie uczestniczymy w szkolnych ćwiczeniach, tym lepiej przygotowani będziemy nie tylko na pewne momenty, lecz na całą wieczność. Ćwiczenia fizyczne przynoszą mniej lub bardziej trwały efekt, dyscyplina rodzicielska może pomóc nam w naszym ziemskim życiu, lecz Bóg przygotowuje nas do wiecznego szczęścia i chwały.
Pamiętajcie także o Tym, do którego idziemy. „Bez świętości nikt nie ujrzy Pana”. Jeśli chcemy ujrzeć Boga, musimy pilnie przykładać się do ćwiczeń podczas naszego pobytu w szkole. Jeśli lekceważymy tę kurację, oznacza to, że nie uświadamiamy sobie, kim jesteśmy, lub też w ogóle nie jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeśli naprawdę pragniemy dojść do Boga i do nieba, musimy czynić dokładnie to, co On nam mówi, abyśmy mogli dzielić Jego świętość i uczestniczyć w niej.
Wreszcie, dla możliwie największej zachęty, spójrz na Tego, który podda się takiemu ćwiczeniu i który wziął na siebie nasze karanie, choć wcale nie musiał. „Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę”. Wiedział, co to oznacza, lecz zniósł to wszystko dla radości, która miała po tym nastąpić. Tak więc kiedy poddawany jesteś dyscyplinie, która wydaje się rzeczą zbyt ciężką i bolesną, oprócz tego wszystkiego, o czym już powiedziałem, patrz na Niego. Kiedy będziesz tak czynił, odkryjesz, że to, co teraz sprawia ci cierpienie, wkrótce przyniesie cudowne żniwo sprawiedliwości, pokory i radości Bożej, być może jeszcze w tym życiu, a już na pewno w wiecznej chwale. Nic nie jest większą pociechą niż świadomość, że jestem w Bożych rękach, że On miłuje mnie i zdecydowany jest doprowadzić mnie do świętości i nieba. Jeśli nie będę słuchał Jego Słowa i nie będę go wypełniał, Pan rozprawi się ze mną w inny sposób. To przerażające, ale jednocześnie chwalebne. „Nic nie odzieli nas od miłości Bożej, która jest w Jezusie Chrystusie, naszym Panu”. Ćwicz pilnie, mój przyjacielu, a więc śpiesz do szkoły i czyń, cokolwiek powie ci Nauczyciel. Badaj swoje serce, wykonaj zadane ćwiczenia bez względu na koszt i ból, a z pewnością wejdziesz do radości Pana.
[…]
„Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie” (Filip. 4:13)*
*w tłumaczeniu: „Biblia Warszawska” / BW (1975)

Mamy przed sobą jedno z tych oszałamiających stwierdzeń – przykład zdumiewającego wyznania, jakie składa Paweł we wstępach do swoich listów, lub – jak to widzimy tutaj – w zakończeniu. W poprzednim rozdziale widzieliśmy, że Paweł kończąc naukę zawartą w wierszu 9, składa osobiste podziękowanie zborowi w Filippi za dar, który mu przysłali tamtejsi wierzący oraz pragnie pokazać im, że zaspokojeniem wszystkich jego potrzeb jest Chrystus. Tak więc niezależnie od tego, czy ludzie pamiętają o nim, czy też nie, zawsze „ma pełnię w Panu”. Taki jest kontekst wiersza 13.
Powiedziałem wcześniej, że fragment ten oszałamia, ponieważ bije zeń pokora i poczucie zwycięstwa. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, jakby Paweł się chlubił, lecz kiedy patrzymy na ten tekst raz jeszcze, dostrzegamy, że wyznanie to jest jedną z najbardziej chwalebnych ofiar, jakie Paweł kiedykolwiek złożył swemu Mistrzowi. Widzimy w nim wezwanie, abyśmy radowali się i chlubili, a jednocześnie napomnienie, byśmy byli pokorni i uniżeni. Nie ma w tym sprzeczności, ponieważ chrześcijanin nie chlubi się sobą samym, lecz Panem. Paweł zachowuje tutaj należytą ostrożność. Weźmy na przykład stwierdzenie: „Niech Bóg broni, abym miał się chlubić czymś oprócz krzyża naszego Pana Jezusa Chrystusa” albo: „Ten kto się chlubi, w Panu niech się chlubi”. Jest to prawdziwa zachęta do chluby, lecz jedynie w Nim.
Tłumaczenie, które najwierniej oddaje myśl Pawła, brzmi: „Jestem mocny we wszystkim w Tym (w Chrystusie), który nieustannie napełnia mnie mocą”. Widzimy teraz jasno, o czym mówił Paweł w poprzednim wierszu. Sekret zwycięstwa – powiada apostoł – polega na tym, że jestem mocny wobec wszystkiego w Tym, który ustawicznie dodaje mi sił. Na tym opiera się Paweł, bowiem tylko Chrystus jest ostatecznym kontekstem Pawłowego sposobu życia i jego poglądu na świat. Chrystus wystarczy, a doświadczeniem chrześcijanina jest życie w mocy. To nie tylko filozofia, pogląd czy nauczanie, które próbujemy zrozumieć i wcielić w życie. Oprócz tego wszystkiego jest coś o wiele większego. Według Nowego Testamentu istotą chrześcijańskiego doświadczenia jest moc, która wnika do naszego wnętrza i poprzez nas działa. Mocą tą jest działanie Boga. „Mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa” (Filip. 1:6). „Jesteście ludźmi, w których Bóg rozpoczął dzieło – mówi Paweł – Bóg zamieszkał w was i Jego celem jest dokończenie tego dzieła”. Tacy właśnie są chrześcijanie; to nie tylko ludzie, przyjęli pewną teorię i próbują wprowadzić ją w czyn. To Wszechmogący Bóg działa w nich i poprzez nich.


Źródło powyższych cytatów-fragmentów: „Duchowa depresja. Jej przyczyny i leczenie” Martyn Lloyd-Jones; przekład: Małgorzata Klecka, Ryszard Słapik; Wydawnictwo AREOPAG; wydanie pierwsze; Katowice, 1994; s.: 59-61; 67-68; 125-126; 141; 151; 194-195;215-216.
Martyn Lloyd-Jones (1899-1981) – walijski teolog protestancki, kaznodzieja i lekarz; jeden z najwybitniejszych mówców chrześcijańskich i autor licznych książek na temat biblijnej wiary. Jego książki pisane z perspektywy wieloletniego doświadczenia duszpasterskiego i kaznodziejskiego zyskały ogromną popularność nie tylko w środowiskach chrześcijańskich, a niektóre pozycje, takie jak na przykład: „Duchowa depresja”, weszły na stałe do kanonu światowej klasyki chrześcijańskiej literatury.
»Występował przeciwko chrześcijaństwu liberalnemu, rozpowszechnionemu - w jego opinii - w wielu wyznaniach chrześcijańskich, co uważał za błąd. Zachęcał ewangelikalnych chrześcijan (zwłaszcza spośród wyznawców anglikanizmu) do porzucenia liberalnego chrześcijaństwa, poprzez wystąpienie ze swoich denominacji i do łączenia się w Kościoły ewangelikalne. Uważał, że prawdziwa wspólnota chrześcijańska jest możliwa jedynie wśród tych, którzy dzielą wspólne przekonania dotyczące natury wiary.«
https://pl.wikipedia.org/wiki/Martyn_Lloyd-Jones


Z biblioteczki bloga:
»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (1)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/07/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-1.html

»Nauczanie o krzyżu Chrystusa … (2)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/08/nauczanie-o-krzyzu-chrystusa-2.html

»Z cyklu: Pytania do ciebie … (3)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/04/z-cyklu-pytania-do-ciebie-3.html

»Do społeczności biblijnych ... (14)
Czy zbawieni mogą pójść na potępienie?«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/do-spoecznosci-biblijnych-14.html

»Propaganda tego świata … (16)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/propaganda-tego-swiata-16.html


wtorek, 6 maja 2025

Propaganda tego świata … (16)


Po ich owocach poznacie ich ...

Słowo Boże / Pan Jezus Chrystus - Bóg i Zbawiciel przestrzega nas:
Ewangelia wg Mateusza 7,14-29 (UBG)
14 Ciasna bowiem jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.
15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami.
16 Po ich owocach poznacie ich. Czy zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?
17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce.
18 Nie może dobre drzewo wydawać złych owoców ani złe drzewo wydawać dobrych owoców.
19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień.
20 Tak więc po ich owocach poznacie ich.
21 Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę Mojego Ojca, który jest w Niebie.
22 Wielu powie Mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w Twoim imieniu i w Twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w Twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów?
23 A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode Mnie wy, którzy czynicie nieprawość.
24 Każdego więc, kto słucha tych Moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.
25 I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.
26 A każdy, kto słucha tych Moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
27 I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki.
28 A gdy Jezus dokończył tych słów, ludzie zdumiewali się Jego nauką.
29 Uczył ich bowiem jak Ten, który ma moc, a nie jak uczeni w Piśmie. 


A oto świat …

PRZYKŁAD nr 1
»Papież Franciszek powiedział, że homoseksualizm nie jest przestępstwem — oto, co jeszcze powiedział na temat kwestii LGBTQ
/ 
Pope Francis Said Homosexuality Isn’t A Crime—Here’s What Else He’s Said About LGBTQ Issues 


 Najważniejsze fakty / Key Facts …
● Papież Franciszek ponownie trafił na pierwsze strony gazet za swoje komentarze na temat kwestii LGBTQ w zeszłym tygodniu, określając homoseksualizm jako „niesprawiedliwy” (choć powtórzył stanowisko Kościoła, że jest to grzech).
● Po objęciu urzędu papieskiego w 2013 r. Franciszek często wzywał katolików do przyjmowania w kościele osób LGBTQ i popierał związki partnerskie dla par tej samej płci — choć nie małżeństwa — co było znacznie łagodniejszym podejściem niż w przypadku poprzednich przywódców Kościoła, którzy często określali homoseksualizm jako grzech.
● Mimo to Franciszek pozostał w zgodzie z poprzednimi przywódcami Kościoła i jego nauką, że akty homoseksualne są grzechem, który Kościół uważa za „wewnętrznie nieuporządkowany”, zgodnie z katechizmem.
● Franciszek wielokrotnie potwierdzał, że Bóg i Jezus nadal kochają katolików będących gejami – powiedział, że Jezus nie wyrzuciłby z nieba nikogo, kto jest gejem, a także, jak donoszą źródła, powiedział gejowi, który przeżył molestowanie seksualne ze strony duchownych, a także rodzicom dzieci LGBTQ, że Bóg kocha ich takimi, jacy są.
● W sierpniu 2018 r. Franciszek powiedział, że osoby homoseksualne istniały zawsze w historii ludzkości i rodzice dzieci homoseksualnych nie powinni ich wyrzucać z domu ani potępiać.
● We wrześniu 2021 r. Franciszek publicznie poparł związki partnerskie dla par homoseksualnych, nazywając je „dobrymi i pomocnymi dla wielu ludzi”, ale podtrzymał stanowisko Kościoła, że małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety.
● Podczas swojego pontyfikatu Franciszek spotkał się z czterema grupami osób transseksualnych, które znalazły schronienie w kościele w Rzymie i powiedział, że księża powinni towarzyszyć osobom transseksualnym w życiu duchowym.«
Źródło powyższego cytatu (przetłumaczone z ang.): Forbes (31 stycznia 2023) 
https://www.forbes.com/sites/conormurray/2023/01/31/pope-francis-said-homosexuality-isnt-a-crime-heres-what-else-hes-said-about-lgbtq-issues/


»Satanistyczny Bergoglio zaakceptował błogosławieństwa dla sodomitów i kapłaństwo kobiet.«
https://www.prisonplanet.pl/kultura/satanistyczny_bergoglio,p304714574


»Arcybiskup Viganò: Bergoglio odpowie przed Bogiem za uzurpację tronu Piotra.«
https://www.prisonplanet.pl/kultura/arcybiskup_vigan,p2045666242


»Z cyklu: Przejrzyj na oczy i myśl !
Gniazdo szerszeni …
… czyli w Watykanie nie było i nie ma Boga ! cz.3.«
Pamiętnik Heretyka (30.04.2022)
https://pamietnikheretyka.blogspot.com/2022/04/z-cyklu-przejrzyj-na-oczy-i-mysl.html


»Globalna religia: Franciszek stwierdza, że wszystkie główne religie łączą się z tym samym bogiem.«
https://www.prisonplanet.pl/kultura/globalna_religia,p1374019753


»Papież Franciszek twierdzi, że szczepienie się przeciw Covid-19 jest „moralnym obowiązkiem”.«
https://www.prisonplanet.pl/kultura/papiez_franciszek,p1980266756


»Globalistyczny papież wzywa do globalnego zarządzania, by zwalczać zmiany klimatu.«
https://www.prisonplanet.pl/polityka/globalistyczny_papiez,p1180282879




PRZYKŁAD nr 2
»Szefowa Biura Wiary w Białym Domu wzbudza kontrowersje
Prezydent Donald Trump podpisał 7 lutego dekret ustanawiający Biuro Wiary w Białym Domu i wybrał pastorkę Paulę White-Cain, swojego sojusznika i duchowego doradcę, aby je poprowadziła. 58-letnia White-Cain jest kaznodziejką chrześcijańskiej Niezależnej Sieci Charyzmatycznej (Independent Network Charismatic — INC) z Florydy. Popiera ona interpretacje biblijne w duchu "teologii sukcesu", które zdaniem niektórych ewangelicznych chrześcijan "idą za daleko" i "są na granicy herezji".«
Źródło cytatu: Onet (11.02.2025) za KAI
https://www.onet.pl/informacje/kai/szefowa-biura-wiary-w-bialym-domu-wzbudza-kontrowersje/3pkjnhf,30bc1058


»Szefowa nowego Biura Wiary w Białym Domu wzbudza kontrowersje«
Źródło: eKAI (11.02.2025)
https://www.ekai.pl/szefowa-nowego-biura-wiary-w-bialym-domu-wzbudza-kontrowersje/


»Prezydent Donald Trump ogłosił nominacje do Biura Wiary Białego Domu.
Pastor Paula White-Cain powróci do Białego Domu jako Specjalny Pracownik Rządowy i Starszy Doradca nowo utworzonego Biura Wiary Białego Domu. W ciągu ostatnich 40 lat White-Cain rozszerzyła swoje wpływy na całym świecie w prawie 200 krajach, pełniąc posługę, walcząc o wolność religijną i prawa humanitarne oraz orędując za pozbawionymi głosu. Jest założycielką i prezesem Paula White Ministries i National Faith Advisory Board. Jest prezesem City Destiny oraz nadzorcą i pastorem nauczającym w StoryLife Church na Florydzie. Paula wcześniej pełniła funkcję doradcy prezydenta Trumpa w White House Faith and Opportunity Initiative. Pełniła również funkcję przewodniczącej Evangelical Advisory Board (2016). Paula jest cenioną autorką bestsellerów New York Times, nauczycielką, ukochaną żoną, matką, babcią, mentorką, popularną osobowością telewizyjną i duchowym kaznodzieją Słowa Bożego. Jest żoną legendarnego piosenkarza i autora tekstów Jonathana Caina, członka kultowego zespołu Journey, należącego do Rock & Roll Hall of Fame.«
Źródło powyższego cytatu (przetłumaczone z ang.): The White House (07.02.2025)
https://www.whitehouse.gov/presidential-actions/2025/02/president-trump-announces-appointments-to-the-white-house-faith-office/


»Liderka Biura Wiary Trumpa mówi, że „poddaje się” mężowi „według rozkazu Boga”
„Bóg ma rozkaz”, mówi Paula White-Cain, który najwyraźniej nie obejmuje kobiet przejmujących przywództwo
(…)
White-Cain, która była dwukrotnie rozwiedziona, zaczynała jako teleewangelistka. Była również duchowym doradcą Trumpa i pomagała kierować jego ewangeliczną radą doradczą podczas jego pierwszej prezydentury.
7 lutego Trump na mocy dekretu wykonawczego powołał Biuro Wiary, którym obecnie kieruje White-Cain. W tym samym miesiącu powołał Zespół ds. Wykorzenienia Uprzedzeń Antychrześcijańskich, na którego czele stoi prokurator generalny Pam Bondi.
(…)
Tymczasem White-Cain twierdziła w zeszłym roku, że Trump poprosił ją o opinię Boga na temat swojej decyzji o kandydowaniu na prezydenta, przypominając, że Trump powiedział jej, że chce kandydować na prezydenta w 2011 roku, ponieważ „nie podoba mu się kierunek, w którym zmierza ten kraj”.
„Powiedziałam mu, co myślę” – powiedziała. „A potem odwrócił się i powiedział: „Cóż, co mówi Bóg?”
White-Cain powiedziała, że modliła się z dziesiątkami swoich przyjaciół, zanim odpowiedziała Trumpowi: „Powiedziałam: »Panie… pewnego dnia zostaniesz prezydentem«”.
Następnie ostrzegła Trumpa przed objęciem urzędu prezydenta: „Nienawidzę ceny, którą będziesz musiał zapłacić”, wspominała, jak mu to powiedziała.«
Źródło powyższego cytatu (przetłumaczone z ang.): Independent (24.04.2025)
https://www.independent.co.uk/news/world/americas/us-politics/trump-paula-white-cain-faith-office-husband-b2738449.html


»Chrześcijański sprzeciw wobec zatrudniania przez Trumpa telekonomistki Pauli White
Prezydent Donald Trump wywołał kontrowersje w społeczności chrześcijańskiej USA, mianując teleewangelistkę Paulę White do kierowania nowo utworzonym Biurem Wiary Białego Domu.
Podczas gdy administracja chwaliła „pastorkę” White-Caina jako orędownika wolności religijnej i praw humanitarnych, wielu chrześcijańskich zwolenników prezydenta, w tym konserwatywnych ewangelików, ostro skrytykowało tę nominację.
Gazeta Washington Examiner donosi: „Dziesiątki pastorów, księży i chrześcijan wszystkich wyznań ostro zareagowało na wybór Trumpa w sprawie X po jego ogłoszeniu”.
Znani przywódcy chrześcijańscy nie wyrazili publicznie poparcia dla jej nominacji.
Paula White jest duchowym doradcą prezydenta od 2002 r., kiedy zwrócił się do niej po obejrzeniu jednego z jej kazań w telewizji.

Spotkał się z podobną krytyką, kiedy wybrał pastora megakościoła z Florydy do udziału w swojej kampanii w 2016 r. i pierwszej administracji.
Pełniła funkcję doradcy w White House Faith and Opportunity Initiative i przewodniczyła Evangelical Advisory Board.
Od dawna jest jednak kojarzona także z „Ewangelią Dobrobytu”, teologicznym poglądem łączącym wsparcie finansowe z nagrodami duchowymi.
Krytycy twierdzą, że jej nauki wykorzystują bezbronnych wiernych, obiecując im dobra materialne w zamian za darowizny, często sugerując konkretne kwoty przekraczające tysiąc dolarów.
Krytycy Pauli White twierdzą, że jej teologia jest sprzeczna z biblijnym chrześcijaństwem. Przedsiębiorca i trener przywództwa z Teksasu, Scott Ross, który nazywa siebie ortodoksyjnym chrześcijaninem, opisał jej ostatnie powołanie jako „obrzydliwość”:
„Głosi herezje >Słowa Wiary i Ewangelii Dobrobytu<, które są całkowicie sprzeczne z autentycznym chrześcijaństwem” — napisał.
(…)
John Mason, gospodarz podcastu Prawda Żywego Boga, powiedział: „Chociaż prezydent Trump egzekwuje prawa, które są zgodne z naszymi wartościami, nie oznacza to, że ma pojęcie, czym jest biblijne chrześcijaństwo ani dlaczego jest ważne”. W 2017 roku Paula White próbowała zdystansować się od „Ewangelii Dobrobytu”, stwierdzając, że odrzuca każdą teologię, która nie potwierdza roli cierpienia w wierze. Krytycy wskazywali jednak na wcześniejsze oświadczenia i taktyki zbierania funduszy, które wydawały się temu przeczyć.
(…)
Pomimo negatywnej reakcji Biały Dom broni wyboru prezydenta, chwaląc ją jako osobę „walczącą o wolność religijną i prawa humanitarne oraz orędującą za tymi, którzy nie mają głosu”.
Biuro ds. wiary Białego Domu będzie współpracować z prokurator generalną Pam Bondi, która poprowadzi grupę zadaniową mającą na celu wyeliminowanie uprzedzeń antychrześcijańskich w służbie publicznej Trumpa.«
Źródło powyższego cytatu (przetłumaczone z ang.): VISION Christian Media (15.02.2205)
https://vision.org.au/read/news/international/christian-backlash-over-trumps-hiring-of-televangelist-paula-white/



Materiały zebrał i zredagował:
Artur Gorgoń 
Dąbrowa Górnicza, kwiecień 2025



Z biblioteczki bloga:
=> »Propaganda tego świata … (15): ekumenia-feminizm-gender«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2024/07/propaganda-tego-swiata-15-ekumenia.html

=> »Propaganda tego świata (14): Populizm, polityka i ekumenizm
„Poświęcenie” Świątyni, ale przez kogo ?«
"Święto Chanuka" oraz wzmianka o Chabad Lubawicz
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2023/12/propaganda-tego-swiata-14-populizm.html

=> »Do społeczności biblijnych ... (14)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/05/do-spoecznosci-biblijnych-14.html

=> »Z cyklu: Pytania do ciebie … (3)«
https://oczekujacchrystusa.blogspot.com/2025/04/z-cyklu-pytania-do-ciebie-3.html